Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Jeżeli na jakiekolwiek zadania, także oświatowe spojrzymy jako na środek, natychmiast pojawia się pokusa, aby to zadanie uprościć i wykonać je najmniejszym wysiłkiem. Jest to zresztą pokusa naturalna i pożyteczna. Człowiek nie wymyśliłby bez niej koła i dźwigni. Jednakże zadania oświatowe nie są środkami w tym sensie. Dlaczego mam uczyć się polskiego, skoro zostanę mechanikiem — pyta uczeń. Po co stawiać Dziadom niebezpieczne pytania, jeżeli mają one tylko zilustrować tezę o nikczemności salonów i patriotyzmie izdebek. Dlaczego nie pomóc abiturientom w rozwiązaniu matematycznego zadania, skoro wiadomo, że przekracza ono ich możliwości intelektualne, żaden zaś nie będzie ubiegać się stanowisko, gdzie ta matematyka będzie wymagana. Przykłady nie wymyślone, codzienne. Pokazują one, jak działalność oświatowa staje się działalnością pozorną. Cel zdobycie zawodu, stanowiska, indoktrynacja światopoglądowa nie tyle uświęca, ile unicestwia środki, wiedzę, uznaną za środek. Uczniowie, rodzice, często także częściej niż myślimy nauczyciele zaczynają patrzeć na proces edukacyjny jak na przeszkodę: przeszkodę W szybszym osiąganiu właściwego celu, obojętnie jak formułowanego. Przeszkoda zaś, której pokonać całkowicie nie można, można ją tylko przechytrzyć lub przecierpieć, rodzi nudę i wrogość. Frustracje szkolne nie powstają z przekonania, że szkoła jest za trudna, niezrozumiała czy wymagająca; powstają z przekonania, że jest zbędna.
Jan Błoński "Kilka myśli co nie nowe" Literatura, Kultura, Edukacja Narodowa 1981/Znak 1985

11/12 grudnia 1999 roku. Wskazówki nieubłaganie odmierzają czas, do umownego końca stulecia i tysiąclecia pozostały niespełna trzy tygodnie... Za tydzień program poprowadzi Piotr Kosiński... Za dwa tygodnie mamy święta... A za trzy tygodnie będzie już rok dwutysięczny. Czy zdają sobie Państwo sprawę z tego, że dziś spotykamy się po raz o s t a t n i  w latach dziewięćdziesiątych XX stulecia? I w ogóle może to być nasze ostatnie spotkanie, nie wiadomo co się wydarzy... wprawdzie Schwarzeneger ofiarnie uratował świat, przed zakusami szatana, ale przed nami na przykład ogólny krach komputerowy - na który szczerze mówiąc czekam z utęsknieniem, w nadziei, że szlag trafi te parszywe urządzenia raz na zawsze. Ale co za tym idzie, dziś może być noc nasza ostatnia. Pamiętają Państwo scenę z Casablanki? Kiedy w Paryżu Ingrid Bergman mówi do Bogarta: 'Pocałuj mnie Rick, pocałuj tak - jakby to był ostatni raz.' Ręka potrąca kieliszek, wino rozlewa się po stole... Spróbujmy przeżyć tę scenę, przez najbliższe cztery godziny w Programie trzecim.

 

Śmierć ostatnia * Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy Portret Podwójny” Znak 2014