Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

List SL do Wróblewskiego 1961 rok, czerwiec; o "Niezwyciężonym": "Banialukę tę piszę z rozpaczy i z
obowiązku. nie z uciechy, bo mam tego trochę dosyć, ale tematów, które sobie szkicowałem ruszyć nie mogę.
Bo nie mogę sobie pozwolić na zatrzymanie drugiej napisanej książki [ta pierwsza zatrzymana to "Pamiętnik
znaleziony w wannie"]. nakłady teraz niskie, forsy mało, z filmu jakoś nici, więc muszę robić to, co
przyniesie trochę pieniążków.
Wojciech Orliński "LEM życie nie z tej ziemi" Wydawnictwo czarne, wydawnictwo AGORA 2017

Po raz pierwszy Szczecińska Akademia Rolnicza świętowała wiosenne Dni Kultury Studentów AR "Kultar’74", jak nazwa wskazuje, w roku 1974. Koncert inauguracyjny był przeglądem zespołów artystycznych i kabaretów Akademii Rolniczych Olsztyna, Poznania, Wrocławia, Warszawy i Szczecina.

Kultar – czyli Dni Kultury Akademii Rolniczej

- czyli Juwenalia w Krakowie nie były jedyne!

Foto Zbigniew Kućmierz

„Kultar’74" był kontynuacją zorganizowanego rok wcześniej Turnieju Wydziałów, który rozpalił apetyty na coś więcej. Ot - marzyły nam się Juvenalia jak w Krakowie. I prawie – prawie – nam się udało. Większość imprez działa się przed budynkiem Wydziału Rolnego przy ulicy Słowackiego – tam było odpowiednio dużo miejsca i schody do wejścia, na których można było zaaranżować scenę. Na program złożyły się liczne konkursy (m.in. na najlepszą grupę działania, plastyczny), wystawy (fotograficzna poświęcona XX-leciu Akademii Rolniczej, plastyczna, wystawa kiczu itd.), występy zespołów kabaretowych wieczorki taneczne itp. Całość zamknął teatr "Eref" sztuką "Ciuchy historii". To wtedy - w 1974 roku - otwarty został klub "Labirynt".

Kultar była to była impreza mająca na celu pokazanie artystycznych działań naszej młodzieży – a także, co tu ukrywać, rozruszanie tych, co jeszcze z uczelnia nie czuli się związani. Jak w ogóle trafiłam do grona działających w kulturze studenckiej? Ot – proste – poszłam coś załatwić do rady Wydziału i co zobaczyłam? Kolegów z mojego technikum! O! Gunia! ucieszyli się i natychmiast obdarzyli mnie mnóstwem zadanek. Jako, że w technikum wydawaliśmy sławną na całą szkołę, choć słabo tolerowaną przez Ciało Pedagogiczne, gazetkę „Playboy Klasowy” (redakcja trzyosobowa, maszyna do pisania i pomieszczenie redakcji w mieszkaniu kolegi – to nie były czasy komputerów, a o ksero mowy nie było bez pozwolenia cenzury) naturalnym było, ze dostanę media. A więc radio, a więc okazjonalne informatory. I wszelkie malowanki – od wielkich kultarowych dekoracji do komiksów w gazetkach. I w ogóle – Gunia – człowiek orkiestra.

Kolega z Wydziału Zootechnicznego – też moje technikum – Zbigniew Kućmierz – fotograf z zamiłowania i talentu - jest autorem wszystkich prezentowanych poniżej zdjęć. On też, jak pogrzebie w swoim archiwum – na pewno znajdzie znacznie, znacznie więcej. Mam nadzieję, że przełamie lenistwo.

„Kultar’74” - wygrał Wydział Rolny (kto pamięta naszych ciemnoskórych studentów wachlujących wielkimi wachlarzami dziekana Wydziału Rolnego rozpartego w fotelu nieomal królewskim - ten wie dlaczego). Bo trzeba też wiedzieć, że nasze władze brały czynny udział w Turnieju. Angażowali się dziekani, rektorzy, prorektorzy – a chyba najbardziej zaciekle walczył u boku swych podopiecznych pan profesor Winnicki, pieszczotliwie zwany Winniczkiem, Dziekan Wydziału Rybactwa Morskiego.

Były tego roku i inne imprezy odnotowane w annałach studenckiej kultury: w klubie studenckim AR „Arka” zorganizowano w ramach obchodów Międzynarodowego Tygodnia Studentów - wieczory międzynarodowe. Były one prezentacją kultury i folkloru poszczególnych narodów w wykonaniu studiujących na tej uczelni studentów z Peru, Wietnamu i Egiptu. Jeden z kolegów z Peru tak bardzo uległ integracji i polonizacji – że w stanie wskazującym śnili mu się czterej pancerni i gonili go hitlerowcy – naprawdę!  Na pewno najlepszy był z nich zespół peruwiański – nazwy nie pamiętam – śpiewający „Moja Walerciu” – i tak dalej w stylu El Kondor Passa. Zespoły Peruwiańczyków masowo pojawiające się obecnie na latem do pięt im nie dorastają.

No i zgodnie z duchem (upiorem?) czasu Rada Uczelniana SZSP Akademi Rolniczej, ogłosiła konkurs na plakat, na temat: "XXX-lecie PRL". I tu naprawdę nie pamiętam kto wygrał. Nawet plakatu nie pamiętam - może na ogłoszeniu się skończyło? W tym samym roku odbyła się w szczecińskim Zamku Książąt Pomorskich (Wojewódzkim Domu Kultury) premiera kolejnego programu Studenckiego Kabaretu „Indyk” z Akademii Rolniczej w Szczecinie zatytułowanego "Bezlotków lot dziki". Filarami kabaretu byli bracia Bobińscy (Duży Bobek i Mały Bobek) związani z Wydziałem Zootechnicznym, Mufka i Jersey (Jurek Strutyński - red.) – jakoś bardziej mi w głowie utkwiły ich dźwięczne pseudonimy, niż nazwiska... W każdym razie nazwa „Indyk” pochodziła od sztuki Mrożka o tymże tytule.

W dniach 2 - 4 maja 1975 r. odbył się „Kultar’75” - II Dni Kultury Studentów AR. Zaprezentowano m. in. spotkanie z piosenką studencką, maraton kabaretowy, maraton filmowy (kto pamięta, próbę malowania sufitu w kinie letnim?), „Jarmark Staroci”, wystawę karykatury pt. „Wydział w krzywym zwierciadle”, konkursy: plastyczny i fotograficzny.

Sprzedajemy starocie
Sprzedajemy starocie

Nad sceną główną aniołki trąbiły piwo, można było zrobić sobie fotografię „Pamiątka z Kultaru”, wydano okolicznościową gazetkę, chociaż czasy nie sprzyjały wydawaniu czegokolwiek - raczej kogokolwiek. Od razu powiem – wszelkie rysunki w tym piśmie – niemało – to zapełnianie miejsca po tym co zjadł cenzor. Ostały się artykuły Ryszarda Piątkowskiego. Aniołki nazywały się Janielki – od nazwiska przewodniczącego SZMP w naszej uczelni, który każdą kwestię zaczynał od słów „Ja, Nielek”. A zdejmując okulary, mawiał – „widzisz drugą twarz Nielka”. Piękne to było....

Właśnie sprzedajemy wydane przez nas pismo
Właśnie sprzedajemy wydane przez nas pismo
A tu kolega z Wydziału Rybactwa Morskiego - niejaki Dudi. Plansza to moje dzieło, malowane na podstawie moich - ach! - ówczesnych wymiarów.. No może nieco podrasowanych.... A rogi... Dudi! Mam nadzieję, że nie okazały się prorocze!
Występ chłopaków z Orkiestry Mechanizacji Rolnictwa wspomaganej przez braci Bobińskich Dużego i Małego. Duży to ta panna młoda.

Odbył się także kolejny turniej wydziałów, w którym tym razem triumfował Wydział Rybactwa Morskiego i Technologii żywności. Przyjechali nawet przyszli studenci z Kołobrzegu odbywający praktykę zerową w zakładach przetwórstwa ryb z piękną pantomimą przedstawiającą taśmę produkcyjną. śpiewał młody Ryszard Muzaj (tenże szantymen, Stare Dzwony, tylko głos mu się nie zmienił) – który potem na Uczelni wytrzymał rok bodajże.... Na tym Kultarze wydano własną walutę – ważną na całym terenie uczelni we wszystkich klubach. Pomysłodawcą był o ile pamiętam Duży Bobek.

Awers
Awers

 

Rewers
Rewers

W tym roku otwarto także klub Kubuś w podziemiach kina Colosseum. O Kubusiu można długo – imprez było tam co niemiara – ale najważniejsze było to, że ulokowany w środku miasta świetnie służył integracji środowiskowej – międzyuczelnianej. Samo otwarcie Kubusia budziło dużo emocji (protesty kierownictwa kina obawiającego się, że studenteria będzie przeszkadzać kinomanom) – a impreza inauguracyjna to temat na dłuuugą opowieść.

Orkiestra Mechanizacji Rolnictwa przed wejściem do Klubu - otwarcie Kubusia

 

Kolega radiowy  Ryszard Piątkowski nagrywa uroczystość otwarcia Kubusia

 

Z otwarcia najbardziej utkwił mi w pamięci obraz Prodziekana Wydziału Rolnego ściganego przez Babcię Klozetową (tzw. Pisuardessę) przez całą salę, aby uiścił.

Do góry dnem śpiewa w Kubusiu - Rumcajs nagrywa, ja siedzę tyłem i kręcę gałkami magnetofonu (ale ciężki był!)

W Kubusiu działo się wiele. Występy studenckich zespołów (jak Wolna Grupa Bukowina, Ela Adamiak, Baba, Bracia Pomianowie – i szczecińskie Do Góry Dnem). W klubie działały również: dyskusyjny klub filmowy „Ambika” oraz kabaret „Indyk”. Nie wystawiali jednak zbyt wielu programów, mimo ogromnych możliwości Bobka Dużego i Mufki (zawołany gitarzysta i  piosenkarz), cała para bowiem szła im w życie towarzyskie i intensywną integrację z ludem. Ale – na pewno w tym czasie nie było innego kabaretu w Szczecinie. Tak czy inaczej - nie mieli konkurencji. Znalazł tu również swoje miejsce Akademicki Klub Jeździecki oraz Zespół Tańca Ludowego Akademii Rolniczej „Siermięgi”. Bramkarze dzielnie selekcjonowali publisię ograniczając ilość nieletnich licealistek do najładniejszych wyłącznie. Wstęp był często bezpłatny – jednak wtedy należało uiścić za wyjście. Nieco sponiewieranych uczestników imprez w pobliże akademików wiózł nocny tramwaj nr 3. Można więc powiedzieć, że co jak co – ale integracji „Kubuś” służył dzielnie.

Po raz trzeci RU SZSP Akademii Rolniczej w Szczecinie zorganizowała w 1976 Dni Kultury - "Kultar’76". Trwały one od 10 do 14 maja, prezentując dorobek kulturalny studentów rolnictwa - nie tylko szczecińskich. Podczas Dni Kultury zorganizowano dowcipny Turniej Wydziałów (ostra rywalizacja Epunów i Robactwa Morskiego), Przegląd Zespołów Artystycznych Akademii Rolniczych (wystąpiły m. in. kabarety "Ciaptak" z AR we Wrocławiu i "Papajerzy" z ART w Olsztynie, grupa „3VP" z Wrocławia, Zespół Tańca Nowoczesnego "Mat" z SGGW w Warszawie, Trio Ewy Janickiej z AR we Wrocławiu, no i oczywiście - Jacek Małecki ze swoim "Labolare".), wystawę plastyczną i fotograficzną, maraton filmowy, dzień sportu, Jarmark Rozmaitości" i inne pomysłowe imprezy. Takie na przykład turlanie beczki z piwem od ul. Słowackiego do ul. Judyma, gdzie znajdował się akademik – gdzie znajdowali się już spragnieni konsumenci mocno spienionego napoju, albo pchanie małego fiata, czy też próba bicia rekordu Guinessa – jak wiele osób zmieści się w maluchu. A potem poszłam na półroczną praktykę i jak wróciłam - wszystko było jakoś inaczej.

Ale też tam coś robiłam - tu na przykład uważnie słucham jakichś występów. Przypięty do sweterka mam znaczek Kultar 77. No to znaczy się - byłam

 

Jedyny happening jaki pamiętam z późniejszego czasu jest otrzymanie prestiżowej Nagrody Rektora przez partyjnego kolegę z wydziału Rybactwa Morskiego (litościwie pominę jego dane osobowe) – za zorganizowanie pochodu 1 majowego na statku rybackim. Myślę, że ten surrealistyczny pomysł był pierwowzorem Pomarańczowej Alternatywy i natchnieniem dla Majora Frydrycha. Ale to już nie był „Kultar” – tylko studenckie praktyki.

Jak widzę na stronach naszej Alma Mater – „Kultar” trwa do dziś, ale stracił na szczęście swoją propagandową otoczkę - a może nie? I na zdjęciach wygląda stanowczo mniej kolorowo. Chociaż fotki barwne.

Czy ktoś może napisze co było potem?

Jakie by czasy wówczas nie były - dla studenckiej kultury nie były najgorsze. Kultar był w swoim czasie jedyna imprezą w Szczecinie, która potrafiła rozruszać nie tylko brać studencką, ale i władze uczelni. Uruchomić wenę artystyczną, pobudzić do działania największych nawet malkontentów. Może i pod egidą SZSP – ale kto tam wtedy podchodził – oprócz Działaczy – do tego ideologicznie... Tak naprawdę chodziło o dobra zabawę. Chociaż...czasem – nierzadko – przemycało się mimo cenzury teksty, piosenki bardzo nieprawomyślne.

A jeszcze radio naszej uczelni (moja działka to była piosenka studencka i kabaret), a rajdy różnorakie - temat rzeka - komu to przeszkadzało?

Mam wrażenie że obecnie jakoś to studenckie życie kulturalne mniej barwne.... Ale – może się mylę.

Może dla nas było to tak ważne, bo była to forma ucieczki przed szarą rzeczywistością PRL? A teraz jak uciekać – to już do Irlandii?

W każdym razie proszę – z dalekiej wołam Gdyni – jeśli ktoś ma jakowe wspomnienie w pamięci, które nie zatarło się po zmaganiach ową turlaną beczką piwa – jeśli ktoś ma zdjęcia z Kultaru - ja bardzo proszę o przesłanie mailem na adres: . Może uzupełnimy ten tekst wspólnie?

Iwona Gunia