Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

[...] jest praca do wykonania. Bo znów nadszedł moment, w którym poczułem, że pora przejść z poziomu obserwowania świata do jego robienia. Po raz pierwszy przeżyłem to jako chłopak stojący na 'białostockiej ulicy w tłumie gapiów patrzących na wypadek. Wiedziałem, że skoro tam jest bezradny. bezbronny człowiek, muszę wyjść z kręgu i spróbować coś dla niego zrobić. A żeby móc coś zrobić sensownie, musiałem skończyć kursy udzielania pierwszej pomocy. Znalazłem je i skończyłem. A później przez lata - prowadziłem.
- Czyli świadomy proces, nie odruch.
Na początku odruch. To samo przeżyłem W Afryce: do Kasisi, domu dziecka w Zambii, pojechałem jako obserwator wyjechałem jako ktoś, kto chce pomóc, a gdy się okazało, że na stałą pomoc tak
wielkiej placówce jestem „za krótki”, poszedłem z tym do ludzi i założyłem fundację. Polityka jest dokładnie o tym. To miejsce, w którym słowa przestają tylko opisywać świat, one zaczynają go tworzyć.
Szymon Hołownia w rozmowie z Michałem Okońskim Tygodnik Powszechny grudzień 2019

eeeell_chupacabra,  8 godzin temu

Leniwi anglicy z małych miast, którzy najchętniej dupy w bidecie by sobie nie podmyli z lenistwa, czując sie przytłoczeni, że niewolników potrzebują więcej niż liczy populacja leniwych anglików. Do mycia okien, aut, sprzątania, mycia dup, prania dywanów, gotowania, opieki nad leniwymi babciami.. Czy coś jeszcze? Przytłoczyło ich to tak, że chcą nagle sami pracować na magazynach, w fabrykach, patroszyć ryby i pracować w chłodniach, jeździć tirami oraz śmieciarkami. Dlatego wymyślili sobie brexit, żeby łatwiej było samemu wykonywać te mega fajne prace. Cyrk.

Pozdrawiam

W odpowiedzi na rozmowę "Brexit. Anglicy z małych miast czują się osaczeni przez obcych z Polski" Marek Górlikowski GW 31 marca 2017 | 23:58