Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

SF jest całkiem szczególnym przypadkiem, ponieważ należy do dwu zasadniczo odmiennych i nigdzie poza nią nie nachodzących na siebie sfer kultury. Sfery te będziemy nazywali „dolnym królestwem” — albo królestwem literatury trywialnej — i „górnym królestwem” — albo literaturą głównego nurtu (mainstream). Do
dolnego królestwa należą np.: powieść kryminalna, western, powieść pseudohistoryczna, powieść o sportowcach czy erotyczno-sentymentalne historie dotyczące określonych środowisk (lekarzy i pielęgniarek, milionerów i pięknych, wartych zachodu dziewcząt, itp). Chciałbym czytelnikowi oszczędzić dokładnego opisu tego, co rozumiem przez mainstream, wystarczy więc może, jeśli wymienię kilka nazwisk autorów, którzy zamieszkują Olimp głównego nurtu: Moravia, Koestler, Joyce, Butor, Sartre, Grass, Mailer, Borges, Calvino, Malamud, Sarrault, Pinget, Greene itd. Nie można uogólniająco twierdzić, że autorzy owi nigdy nie zeszli w swej twórczości na niższe piętro, gdyż znamy powieści kryminalne Grahama Greene’a albo powieści fantastyczne Orwella lub Werfla oraz fantastykę Moravii — niektóre teksty Calvina uważa się wręcz za SF. Różnicy między autorem jako obywatelem bądź górnego, bądź dolnego królestwa nie należy zatem
upatrywać w tym, że pierwszy nie uprawia fantastyki (lub literatury spokrewnionej z SF), a ten drugi to czyni: różnica, o której mowa, jest niewykrywalna ani w oparciu o genologiczną immanencję, ani o artystyczną jakość poszczególnych utworów. Obywatelstwo — tzn. przynależność do górnego lub dolnego królestwa —  jest uwarunkowane nie tylko i nie tyle produktem, jakiego dostarcza ten czy ów literat.
Stanisław Lem MÓJ POGLĄD NA LITERATURĘ SCIENCE FICTION: BEZNADZIEJNY PRZYPADEK - Z 
WYJĄTKAMI 1975

* Niedziela na północy * Karmin * Konieczność. * Targowica * Ewa Dałkowska - współczujemy *

13 maja,

Co będzie z koalicją? Wydaje się, że szykują się zmiany. Nowe wybory na jesieni? Wiele na to wskazuje. Tak traktuję pewne zmiany personalne w rządzie.

Na wschodzie też są zmiany. Pani Kaczyńska i Pani Putinowa otwierają.

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów niedziela z Ewą na północy. Dobre wina  i sałatki.

Rozmowy o książkach w Mikołowie. Czy to też jakiś znak telewizyjny, poszukiwanie nowych atrakcji?

14 maja,

Werbel deszczu ośmiela karmin pelargonii.

15 maja,

Każde zdarzenie polityczne, które wymusza słowo: proszę, prowadzące do dialogu, jest warte wszelkich emocji,  które wywołuje. I tym samym, każda próba zmanipulowania tego dialogu, każde uznanie szczerości za słabość, jest godna potępienia i wymaga skazania takiej osoby albo partii na niebyt polityczny. I to nie jest naiwność polityczna, ale konieczność. Jeżeli ktoś właśnie tego nie rozumie, to nie zrozumie sytuacji społecznej, na której jak na dobrym kompoście wyrastają paranoje polityczne i kariery buraczane.

Zamiast o hańbie, lepiej już mówić o godności.

16 maja, 

W nocy film japoński o gangsterach. Pomieszanie wszystkiego. Tempo zabijania jak w niemej komedii, a do tego muzyka jazzowa, zupełnie nastrojowa. Nie wiem o co chodziło, ale główny bohater zginął. A drugi pojechał, i nie wiadomo ile pieniędzy było w końcu w torbie. Pogniewany na kolegę Japończyk zrobił sobie sepuku w poprzek, a drugi, odciął palec. Sobie. Myślałem, że coś się w końcu wyjaśni, ale reżyser Hirasi był konsekwentny.

17 maja, 

To Targowica, powiedział o spotkaniu na Uniwersytecie Warszawskim poseł Szymon Giżyński.  Trzeba było tej oceny, żeby zobaczyć w którym miejscu jest dialog społeczny. Dyskusja bez patronatu Prezydenta i Premiera jest dyskusja nieuprawnioną. Czy ktoś za tę Targowicę przeprosi? Czy ktoś przeprosi Marię Kaczyńską za obraźliwe słowa pod jej adresem? To ten sam pomysł, ta sama mentalność. Czy nie szkoda czasu i słów? Kto, kogo i za co rozlicza? Co to za malarz niezmordowanie koloruje społeczeństwo? Czy mamy do czynienia z zagrożeniem demokracji? To złe, nietrafione pytanie, i lekceważąc ten problem wywołany na Uniwersytecie Warszawskim, Jarosław Kaczyński ma rację. Pytanie brzmi: co się robi aby demokrację budować? Co robi rząd, co robi opozycja, i co robi inteligencja? Społeczeństwo oczywiście czeka. 

18 maja,

Kolejny gangsterski film "Dzień próby" z Denzelem Washingtonem i Ethanem Hawke. Takie  "Pulp fiction" na poważnie. Cały czas myślałem,  że to prowokacja, tak zdawał się prowadzić uwagę widza rezyser. Ale nie, nie dał bohaterom żadnych szans. Skorumpowani policjanci rządzą miastem. najbardziej skorumpowanego zabija rosyjska mafia, a wcześniej odwracaja się od niego nawet przestępcy,  Fragmanty podobne do conradowskiego "Jądra ciemnosci" w obu wersjach filmowych. DW to ten zły. 

19 maja,

Jeszcze jedna obserwacja z minionego tygodnia. Piosenkę "Janek Rokita padł", wedle songu "Janek Wiśniewski padł" zaśpiewała na 60 - leciu "Egidy" Ewa Dałkowska. Tę "strajkową" piosnkę śpiewała też pod napisami kończącymi "Człowieka z żelaza" Krystyna Janda. To dwa różne wykonania. To co zrobił pan Pietrzak, na co zgodzili sie wszyscy uczestnicy tej politycznej hucpy, bo przecież wiedzieli co śpiewa artystka, to co zrobiła Ewa Dałkowska, to wyjątkowa profanacja. Bez zbędnych przymiotników.