Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Platforma stała się przedsiębiorstwem wyborczym. Ta pretensja cały czas się utrzymuje.

Andrzej Olechowski w rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem, Fakty po Faktach TVN24 14 listopada 2010 r.

świnia, Lechu, marsjańskie podczerwienie i szmaty na Florydzie.

Do narodów świata dotarły sprzeczne emocjonalne informacje z Polski, a szczególnie o Polakach. Na początku była bezpańska świnia na drodze wojewódzkiej. Później była dwugodzinna akcja policji i wszlkich służb, bez udziału kół łowieckich na szczęście. Wszyscy tę świnię łapali - oprócz właściciela.

Jakaś kara za zakócanie porządku publicznego na drodze się należy. Właściciel się nie przyznawał, może był na polu, albo bał się mandatu. W końcu się znalazł i sprzedał żywiec wieprzowy Fundacji za dwa kawałki.
Lechu dał słowo na niedzielę, i pedałów wystawił za mur. Skojarzenie z murem stoczniowym przychodzi do głowy w tym momencie. Toż dla tych wszystkich Biedroniów też skakał. Chciał czy nie chciał.
Na Florydzie, oprócz Lecha, który się opalał akurat, przebywały polskie obywatelki,
co to skubnęły jakiś market na 5 paczek zielonych. Wiele osób się szczerze dziwiło, że taka afera za taka małą kasę. Raczej spodziwano się futer lub kosztowności.
Agela z Donkiem oglądała detektory w Hanowerze i z wyraźnym zaciekawieniem.
Podobno 200 polskich firm pokazało swoje produkty elektroniczne. W targach CEBIT o ile pamiętam startuje ok. 15 000 firm.
Tak przy okazji warto wspomnieć o polskim sztucznym sercu na które nie można znaleźć 10 mln złotych.
O węglu, który jest ale wyobraźni starcza tylko na wykopanie i spalenie w piecu.
świnia, którą gospodarz, odejmująć sobie od ust, sprzedał fundacji za dwa kawałki, być może rozpali wyobraźnię sprytnego narodu znad Wisły. Do czego popchnie innych właścicieli inwentarza za dni kilka - trudno przewidzieć. Być może na drogach pojawią się tresowane do ucieczki strusie, lamy, rogacizna i inne dzielne blondynki. Dwa kawałki za 40 kg żywca to dobry wynik, piechotą nie chodzi. świna zaświadczyła o potencjale natury i nie potrzebowała czujników podczerwieni żeby ogarnąć sytuację.
Talenty rodaków objawiają się nieoczekiwanie i tylko szkoda, że panie z Florydy, nie ukradły czegoś z polskich stoisk na CEBIT-cie, jakiejś dokumentacji, procesora co powstał na przekór senatowi uczelni albo tych czujników, muskanych spojrzeniem Angeli. Wyglądałoby to lepiej zdecydowanie i świadczyło o niezwykłości ukradzionych elektronicznych urządzęń. Oczywiście do momentu ujawnięnia osób, które tej kradzieży dokonały. Ale media doskonale już by wiuedziały co zrobić z takim faktem
Tylko z Lechem nie wiadomo co dalej robić. Po co On wtedy skakał, czyżby nie wiedział nic o pedałach? Zapewne są od zawsze. Taka natura rzeczy.
Nie jest łatwo ocenić nasz naród. Błędy w wyszkoleniu policji w zakresie tropienia, sporządzania zasadzek, rzutu lassem i używania broni palnej w terenie otwartym, okazały się zbawienne dla właściciela kamery, który wykazał się poczuciem humoru i refleksem, dla telewizji w ogólności, która świnią zastąpiła wiele niepotrzebnych i niezrozumiałych debat; świni to wyszło na dobre chociaż nie wiadomo czy wszyscy z tej Fundacji to wegetarianie. Niefrasobliwość właściciela przyniosła Mu nieczekiwany zysk.

Dzień świni - chyba jeszcze takiego nie ma - to powinien być dniem refleksji nad martwym zwierzęciem, które dla niepoznaki, z czystej naturalnej hipokryzji nazywa się filetem.
Przypomnieć warto antycypację Marcina Wolskiego, który potencjał gatunku dostrzegł, pisząc słuchowisko trójkowe "świnka", o przygodach niezwykłej Dolores - Blondynki. Magowski Krzystof nakręcił serial "świnka". Może to okazja do wznowienia tego serialu.

Jeszcze wcześniej był Orwell.

Czy świnia zastąpi skojarzenie z białymi niedźwiedziami - czas pokaże.

2 - 6 marca 2013, przy Kaszubskiej,
Wojciech Hawryszuk