Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Wojciech Kurdziel Czytałem już. No i co z tym zrobić? Od dawna mówię, ze mamy chory system wyłaniania liderów. Zaczyna się to już w szkole podstawowej, gdy trzeba wybrać "wójta klasy". Zawsze zostaje nim ktoś najmniej odpowiedni. W dorosłym życiu społecznym zakałą jest ustawa o partiach, w której brakuje jednego prostego zapisu o kadencyjności władz. Partia która nie umie wyłonić co kadencję, najdalej dwie nowego lidera na każdym jej szczeblu zamienia się w mafię, w organizację przestępczą!
Wojciech Hawryszuk Trzeba się uczyć całe życie. I też może nie wystarczyć.
Wojciech Kurdziel Ja się już nauczyłem parę lat temu. Dlatego nie zapisałem się do żadnej partii, chociaz wielu mnie namawiało. Zawsze stosowalem ten sam argument. W gangach nie uczestniczę.
Wojciech Hawryszuk Inni tak nie myślą. I to oni rządzą, a nie większość. Na tym polega cały szwindel, że rządzi mniejszość. Jak w ustroju niewolniczym. Stąd poczucie odrzucenia: nikt się o nic nigdy nie pyta. Wybory to wybór wybranych przedstawicieli partii. Nie decydujesz de facto kogo chcesz wybrać. Wybierasz dowolny kolor samochodu, pod warunkiem że jest to kolor czarny. Ciemny lud kupuje bajeczkę o demokracji i o tym że ma coś do powiedzenia raz na cztery albo pięć lat, i bannery robią swoje. 

FB po tekście "Po co umarłemu kaganiec?"  3 kwietnia 2020

Nieoczekiwanie 31 sierpnia 2007
 
Festiwal ZAKR-u to ciekawa propozycja dla Międzyzdrojów. jeżeli sa młodzi, śpiewający ludzie, to mnie to interesuje. Chodzi oczywiście o Festiwal Młodych Talentów Gramy 2008. 

 

Patron patrzy ze spokojem. żeby nie przedłużać, to powiem tylko tyle o tym festiwalu. żadnej z tych piosenek nie "zagrają" w radio, i pokażą w telewizji. Może jedną, z tekstem Sławka Wierzcholskiego i muzyka Andrzeja Kuryły. Nazwiska młode, zdolne i zasłużone.

Ludzie ze Szwecji, Niemiec, Berlina, Ukrainy, Polski, Litwy uczyli sie specjalnie na ten właśnie festiwal napisanych piosenek.. Klimat w większości - lata 50-te. I nazwiska kompozytorów i tekściarzy z tamtych lat. Klimat do Międzyzdrojów pasuje. To sobie nieco pooglądamy. Padało, dodam.

Krótko trwał ten koncert, i trzeba było wracać.

Trochę pochodziłem po mieście, ale nie trafiłem nad morze. Niestety. Ale coraz ładniej w tym mieście.

Kiedy szaszłyk przestanie być główną atrakcją promenady - będzie dobrze. Do tej pory wygląda, że ta nadziana świania, to clou programu.

Miałem taki podstępny zamiar sfotografować te smakowitości, ale nie będę robił reklamy. Kawałek Międzyzdrojów.

Droga na dworzec. Pod dębem nabyłem ekologiczny serek Almette. To szlak Wojtka Seńkowa i mój  I psów Juniora oraz poczciwego wiczura - ojca, którego imienia ku mojej rozpaczy (co powie jego wielki Przyjaciel) - zapomniałem. Czarna Perła też tędy chadzała. Ulica Piastowska

Tak sobie dreptaliśmy jesienią, zimą, latem. Tak właściwie, to dla sympatycznej "świdnicy" te klatki. Oryginalna, biała róża karbowana.

Wreszcie zasłużony dla wypoczynku mas pracujących i inteligencji dworzec w Międzyzdrojach.

Metafizyka, lekki smutek, ludzie wyjeżdżają.

 
A ten dworzec ma w sobie coś tajemniczego, dopuszczającego wszelkie rozwinięcia scenariusza.

Widać ślady pędzla, troche porządku, ale bez agitacji. Udziela się. nastrój jakiegoś nadmorskiego kryminału lub romansu. On i ona uciekają przed natarczywą świetlówką, lampą lekko skrzypiącą, poruszana jesiennym wiatrem. W mroku czai się Coś...
 

Wracam porządnym pociągiem. Spodziewałem się  tradycyjnego, podmiejskiego blaszaka, wonniejącego,  z sinym światłem jarzeniówek.

życzę długiego żywota.

I gdzieś na wysokości Wolina, zaczynam pochrapywać smakowicie. Nieoczekiwany, sympatyczny, pouczający wyjazd. Bardzo pouczający. A Międzyzdrojom należy jakaś sympatyczna sesja zdjęciowa.