Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Dyskusję o problemach zastępuje się zbyt często dyskusją o ludziach.

Płk Ryszard Kuklliński 1997 r. Film TVP

Już prawie pana Jarosława nie widać. Leży na górze pierza i innych miękkich włóknin. Naszego bliźniego uwiera wciąż jakieś ziarnko prawdy. Jest zdecydowanie mniejsze niż ziarnko grochu baśniowej księżniczki a jednak uwiera. To nasze polskie siemię jest wyraźnie twardsze od baśniowego duńskiego grochu. Pan Jarosław wstaje obolały i zmęczony. chyba, że uda się na chwilę o tym siemieniu zapomnieć. Piernaty to nie dowód na delikatność, to dowód na konieczność dystansu, separacji, kreatywności. Nie wiemy, zaczyna to uciekać, kto jest tam na szczycie, komu ścielą. Panu Jarosławowi, opinii publicznej, partyjnym szeregom. Niczego już rzeczywiście nie widać. Ale ścielą i napychają sienniki nadal.

Przyjaciele i urzędnicy ścielą piernaty, materace, poduszki, jaśki, kołdry puchowe, i nic. Na nic zdają się odważne akcje służb, zaangażowanie parlamentarzystów i dziennikarzy. Pierzyny wypchane zgrabnym i rzetelnym hejtem, Niemcami, Lewakami, komuną, postkomuną, Ruskimi, pedałami i europejskimi szmatami mają zaledwie znaczenie delikatnego prześcieradła z bawełny egipskiej. Jak dwudniowy naleśnik twarde są piernaty wypchane Tuskiem i Grodzkim, i te także zarówno spęczniałe oburzeniem hierarchów w Kaliszu i Łowiczu; ci jakże skutecznie rozpoczęli kampanię prezydencką. 
Pan Jarosław, a właściwie jego ciało, wciąż sinieje miejscami od tej twardej substancji. Lekkie jak piórko nieobecności panny Krysi, pana Antosia, pana prokuratora z Galicji i tańce toruńskie też zawodzą. Wzdymające się jak spinaker, wypełnione oddaniem i wyuzdaniem politycznym ćwierćministrów i coraz to nową wdzięcznością coraz to nowych menadżerów, te różowe inletowe wsypy, w żaden sposób nie niwelują permanentnej niedogodności.

Nic. Gwóźdź w bucie. Drzazga pod paznokciem. Piasek w oku. Nadal twardo. Ale dwór nie poddaje się tak łatwo. Dzisiaj materace napychała agenda rządowa, szło całkiem zgrabnie. Może zwyczajny siennik wypchać słomą, może to kandydat na urząd prezydenta, wypełni treścią i swadą, z właściwym sobie oddaniem, kolejny wór z konopnej tkaniny.
Twardość tego malutkiego siemienia polskiego, prawie brzmi jak hardość. Uwiera mimo wszystko, a przecież szkoda człowieka. To nasz bliźni. Właśnie, a kto to siemię tam do tego łóżka położył, jak się tam dostało? Czy nie ma takiej siły żeby je usunąć?

Zapewne dwór się nie domyśla, że może chodzić o tyli drobiazg.

Wojciech Hawryszuk, pomysł z listopada 2019, przy Kaszubskiej 19 lutego 2020