Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

 "Sam się boję czego się spodziewać."

Rafał Ziemkiewicz, tuż po wyborach. A co my mamy powiedzieć? 4 listopada 2007.

Edukatorzy seksualni dają dzieciom środki na zmianę płci – twierdzi Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. To jeden z przykładów jednego i drugiego (patrz tytuł). Kolejne wkrótce, opamiętania nie będzie.
To nie jest problem, że nie wie, problem w jego rekomendacji. Kto obywatela Pawlaka Mikołaja polecił obywatelowi Kaczyńskiemu lub Terleckiemu?

Sejm mianuje pana Mikołaja i robi mu ewidentną krzywdę. Bo pan Mikołaj uważa w swej prostocie i szczerości, że jego dotychczasowe zachowanie jest zachowaniem właściwym dla pełnionej funkcji. I nie musi okazać żadnej powściągliwości i pomija - jak widać - wszelkie zastanowienie. Podobnie jak pani Mazurek, pan Żelek czy pan Suski, którego w imieniu obywateli miasta Szczecin zapraszam na ul. Farną, do Zośki.
Jakim go Panbóg stworzył, takim go mamy.
Edukatorzy seksualni dają dzieciom środki na zmianę płci – twierdzi - publicznie, medialnie Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Zdaje się omijać prostą oczywistość, że skoro są tabletki "na płeć" to według wszelkiego prawdopodobieństwa - są jakieś tabletki na zmianę orientacji seksualnej. Wystarczy spytać edukatorów seksualnych gdzie je kupują. Dlaczego pan Mikołaj nie spytał - nie wiadomo. Kto będzie tym rozpytywaniem się zainteresowany - też nie wiadomo.
LGPT+++ wystarczająco skutecznie osłania dziurę budżetową i nie można ryzykować odsłonięcia golizny rządowej przy pomocy jakichś tam pigułek na zmianę orientacji seksualnej. A takie np. czarne, szare, nijakie kolorem pigułki - o kolorowych nie ma mowy - no przecież; takie właśnie zlikwidowałyby problem "innych" raz na zawsze.
Kolesie Mikołajka - Godfryd, Alcest, Rufus i inni, brali życie wedle swojego pomyślunku i spontanicznie. Kiedy się o tym wszystkim czyta, spoglądając na to wszystko z boku, przez dziurę w płocie, jest okazja do śmiechu i darcia łacha. Oczywiście z Alcesta, Mikołajka, Taty, Mamy, pana Rosoła, Kleofasa, Rufusa i Godfryda. I pozostałych bohaterów, a naliczyć możemy ze 40-stu. I choć teraz, 2 września 2020, Rzecznik Praw Dziecka jest widoczny w całej okazałości i jestestwie, to darcie łacha nie ma najmniejszego sensu, z pana Mikołaja. Równie nieskuteczne są: bezradne kiwanie głową, machanie ręką bądź znaczące cmoknięcie. Odwołanie się zaś do opinii parlamentu, co do kompetencji i odpowiedzialności rzeczonego, w konsekwencji, doprowadzi do tego, że Rzecznik Praw Dziecka dopiero poczuje się rozbrajająco nienaruszalny. Przecież większość koleżanek i kolegów - złośliwie - nie odwoła pana Mikołaja oczekując na opowieść o kolejnych pigułkach i bruzdach. Prywatność i samopoczucie, swoboda właściwa rodzinnym pieleszom, można ziewać nie zasłaniając ust, mlaskać, czkać, bekać, dłubać w zębach, drapać się i czochrać w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. Nawet przy dzieciach. Przy rodzinnym, imieninowym stole można się pochwalić polityczną wiedzą tajemną bez opamiętania, z pewną dozą nonszalancji.
Pan Mikołaj dostał tę posadę dlatego, że dał się poznać jako herold takich właśnie błyskotliwych rewelacji upublicznianych podczas narad i innych parad. Nie da się tego ani potwierdzić, ani wykluczyć. Zarówno tych rewelacji, jak i rekomendacji. Po raz kolejny nie wiemy dlaczego objął tę posadę.
Czy opowiadając o niesfornych edukatorach seksualnych, rzeczywiście podważa pan Mikołaj wiarygodność publicznej edukacji w Poznaniu,  jak twierdzi Władysław Frasyniuk? A może są takie tabletki?
René Goscinny i Jean-Jacques Sempé mogli sobie żartować z Mikołajka i jego kolegów, ale tu chodzi o nasze życie.

Wojciech Hawryszuk 2-3 września 2020