Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Polityka władzy jest taka, zmierza do tego, żeby ludzie zobaczyli jakim żebrakami są. Jak wiele zależy od tych co rozdają nie swoje.
Jean Mancant 

Nie nazwę nigdy ryby duszonej czy tam zapiekanej - rybą po "g". W tym roku doszedłem do dobrych rezultatów w zapiekaniu. Zapiekłem w sosie warzywnym wcześniej podsmażoną mirunę, którą kupiłem w opakowaniu shatter pack, pakowaną w kartony na statku, nierozmrażaną. Miruna, ryba morska, delikatna, duże filety. Kilka czynności wykonałem inaczej niż zwykle - a może tak samo jak Szanowna Czytelniczka lub Czytelnik.

 

1 zmiana technologiczna
* warzywa duszone były w kolejności - marchewka, pietruszka, seler, równolegle oczywiście cebula.
Wszystko na oleju rzepakowym nierafinowanym; to podraża koszta (7 zł mała flaszka - wstarczy) ale smak i zapach tego oleju naturalnego niezwyczajny.
2 zmiana technologiczna
ryba - miruna - została zamarynowana (1 - 2 godzin) w mieszance oliwy z kukurydzy, octu winnego z malin z Dominikowa oraz zalewy octowej z papryki Mamowej, sosu sojowego jasnego i łyżki musztardy kozackiej. Marynata została dodana na sam koniec, przed zapiekaniem do sosu. I dała niepomidorową kwaskowość potrawie.
3.zmiana technologiczna - niby nic nowego, ale warto pamiętać.
do mąki dodajemy suchy imbir i pieprz

Finał

* podduszone - jak wspomniałem - oddzielnie - jarzyny łączymy, dodajemy pomidory krojone w takich proporcjach, żeby nie zdominowały smaku jarzyn; wykorzystałem łagodne niemieckie pomidory krojone i przeciery w puszkach 0,5 litra;
* ostrożnie z solą, ponieważ występowała w niektórych składnikach marynaty.
* ryby smażymy krótko, po 1,5 minuty na jedną stronę, nawet w wypadku grubego fileta z miruny, cienkie filet, części od ogona jeszcze szybciej - "raz, dwa trzy", na drugą stronę i wystarczy.
* wkładamy do naczyń, przekładamy sosem; sos można zrobić wcześniej, nie zawsze jest czas żeby wszystko skoordynować na jednej kuchni;
  naczynia najlepiej gotowe do podania na stół; ja wykorzystałem emaliowane rondle płaskie oraz miski porcelitowe.
* zapiekamy. Co do zapiekania ostatecznego - są dwie szkoły na ostro i łagodnie, uważam, że lepiej łagodnie, ok. 150 stopni. Jak zabulgocze - zostawić w piekarniku.
Przyprawy

sól, biały sos sojowy, słodki sos sojowy, kolendra tłuczona, biały pieprz, imbir, lekko podsmażony czosnek - główka na 1,5 kg filetów, gałka muszkatołowa, mieszanka azjatycka, stary ser cesarski + parmezan dla zagęszczeni  oraz ziele angielskie i sól ziołowa "Runo" z Hajnówki.

Spożycie

1. Na zimno
2. Z ryżem na ciepło - można razem i osobno.

Co można jeszcze czyli warianty?
* zmiksować sos, zrobić nawet więcej i nadwyżkę zamknąć na gorąco w słoiku. żeby gadzina nie uciekła.
* dodać rybny bulion , pozostałość od galarety i ryb gotowanych.
* panierkę do ryb zrobić z mąki gryczanej
* dodać świeży imbir oraz achois - byle prawdziwe - do sosu
* zapiec w małych, jednoporcjowych kokilkach z możliwością dodania różności na wierzchu

* pomyślałem sobie, że sos warzywny można zmajstrować na bazie brukwi lub dyni

Zadowolenie
1. Wszyscy jedli, nawet Ewa, która nie uważa ryb morskich.
2. Ryby zachowały się w całości i były delikatne, mięso dzieliło się wzdłuż słojów.