Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Wystawia nasze państwo na penetrację dotyczącą bezpieczeństwa. 

Poseł Bogdan Zdrojewski   Dobrze, że tylko wystawia, a penetracji niecha. O lustracji agentów i dyplomatów   TVN24 11 kwietnia 2007

Spis treści

 

Przyszedł do Asa w lutym albo marcu 1992 roku 16 letni młodzieniec, Maciej Krzyżanowski, i powiedział, że chciałby relacjonować dla nas IX Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, które miały się odbyć (i się odbyły) w Szwecji w dniach 10-26 czerwca. Tak od razu go „spuścić” się nie dało i trzeba było się zastanowić, czy mu jednak nie pomóc. Choćby dla mołojeckiej sławy. I Maciej lat 16 do Szwecji pojechał i telefonicznie relacjonował co zobaczył i co usłyszał. Na wszelki wypadek nie chcieliśmy wiedzieć gdzie będzie spał, co będzie jadł, jak dostanie się na stadion i w ogóle. Pieniądze Jerzy Kapica znalazł. Kiedy w 2000 roku, pan Maciej spotkał mnie na Jarmarku Rybnym na Bulwarze Piastowskim, był absolwentem prawa, i komentował sport dla Programu III i RMF FM. I powiedział, że gdyby był wtedy na naszym miejscu, to nigdy by takiego ryzyka nie podjął.

Byliśmy nawet na Wembley w 1993 r; mecz Anglia – Polska (3:0) komentowali Piotr Dębowski i Piotr Czajkowski.

Kwiatki na antenie pojawiały się w sposób niezamierzeony od czasu do czasu. Miałem taki przypadek podczas awaryjnego dyżuru na antenie, że pewien jegomość zadzwonił, upewnił się, że jest na antenie i zapragnął dorzucić do pieca. Ale to czuć, niemalże słychać, jak gość się spręża, nabiera powietrza i wywala co mu się przez cały tydzień uzbierało. Ale ten akurat nie zdążył. Został uprzedzony, „hebel” poszedł w dół. W słuchawkach wysłuchałem co miało dotrzeć do pilnie słuchającego społeczeństwa.

 

1 sierpnia odbył się w Szczecinie Glam Rock Festiwal '92 z udziałem takich gwiazd lat siedemdziesiątych jak Susi Quatro, Garry Glitter Band, Show Woody Woody, Slade, Takie fewstiwale „zapomnianych” gwiazd odbywają się w Esbjerg i organizatorzy Duńczycy chcieli zrealizować taki festiwal w Szczecinie. Byłem przy pierwszych rozmowach na temat tego festiwalu, ale Duńczycy myśleli po duńsku i dziwili się, że coś, co u nich się sprawdza, nie może 1: 1 być przeniesione do Polski. Bilety kupiło ok. 3000 osób, zapełniona była mniej więcej płyta stadionu „Pogoni” , był Marek Karewicz; Marek Gaszyński i Marek Niedźwiecki prowadzili koncert. Był chyba i Dariusz Michalski, który wcześniej opowiadal o bigbicie na antenie radia. Prowadziliśmy wtedy relację z koncertu i radio AS było sponsorem medialnym Festiwalu. Organizatorzy nie dostarczyli nam płyt z materiałem muzycznym; był przy tym lekki zgrzyt – uważali oni, że radio powinnomieć takie nagrania w płytotece. Może i tak – ale nie miało. Było na dorobku. Prezes stanął na wysokości zadania i pojechaliśmy do World of Music (WOM) przy Qudamie oczywiście w Berlinie. Znaleźliśmu ledwie 7 – czy 8 płyt. Nikt w WOM nie pamiętał o gwiazdach glamrocka. Teraz nie byłoby problemu, choćby ze względu na wszelkie torrenty i inne bazy, nie mówiąc o sprzedaży wysyłkowej. I to była chyba ostatnia moja impreza w Radio AS. Jeszcze pamiętam, jak dzielny Roman Detko rozwijał linię łączącą Tkacką z Klubem XIII Muz, gdzie była konferencja prasowa. Opowieści Romana Detko to dopiero byłaby historia rozwoju technologii radiowej na Pomorzu Zachodnim. Panie Romanie, zapraszamy.

Do Radia AS już nie wróciłem, ale podjąłem – wspólnie z żoną Ewą - po wielu latach współpracę z Radiem PLUS, nie na antenie, nie w zarządzie, a w ekipie promocyjnej. I nie zastanawiałem się, co by było, gdybym lekko spasował 13 sierpnia 1992 roku i nie odchodził jednak z dnia na dzień. Nie zastanawiałem się aż do dziś, prawdę mówiąc. Może musiałbym tak czy inaczej odejść później, bo „układ taki”; ale też wiem, że przez te dziewięć miesięcy czasu nie zmarnowałem. Później było – ale nie od razu - Polskie Radio Szczecin i festiwal GRAMY. Ale od czasu do czasu o radiu myślałem i byli ludzie w Szczecinie, którzy od czasu do czasu pytania o radio zadawali. Taką myśl, takie marzenie pielęgnował Leszek Pawlicki jeden z ojców założycieli Radia AS. I Leszek w końcu Radio założył.

Czy takie radio lokalne teraz ma sens – to jest właściwe pytanie; że miało sens to oczywiste, świadczy o tym choćby „słuchalność” Radia AS najwyższa wtedy w okolicy.

Czy można konkurować z aktualną ofertą medialną w Szczecinie? Z aktualną – oczywiście jak najbardziej. Sens ma wyłącznie radio rozsiewcze, dostępne dla każdego i wsparte porządnym portalem multitedialnym. Bez pieniędzy, szczególnie takich na przeżycie i rozwinięcie się przez kilkanaście miesięcy, nie ma co „namawiać” się na realizację takiego pomysłu. Taki projekt można zrealizować ze wsparciem szczecińskiej diaspory, to przecież kilkuset korespondentów rozsianych po całym świecie. Nie licząc licznej rodziny Loitzów. I wspomniany Karol Stein, i Jan Pachlowski, i Paweł Żuchowski świadczą to tym, że można się spokojnie odnaleźć „w dalekim wszechświecie” i ówże ciekawie opisać, dając radość narodowi, bez względu na poglądy i przyzwyczajenia. Nie mówiąc o radości rodziny i znajomych ze Szczecina. Dodajmy do grupy korespondentów szczecińskich nowojorczyków – muzyków z Breakwater i Stanisława Piechaczka, gwiazdę szczecińskiego bigbitu z lat 60-tych oraz Olgę K.. Przy każdej ze szczecińskich i metropolitalnych ulic można znaleźć takiego ciekawego korespondenta i nie będzie szybszej stacji radiowej od tej „naszej”. Radio lokalne to nie jest wielka fabryka pieniędzy i nigdzie na świecie nie jest. To jest raczej taki biznes dla amatorów zakochanych w radio (a sami dobrze wiecie, że przecież można) i wolontariuszy, miejsce startu do zawodu dziennikarza, takim jakim było swego czasu Akademickie Radio „Pomorze” i kolejne obecne w eterze AS, ABC, Plama, PSR. Może to być radio akademickie integrujące społeczność uczelni szczecińskich, zdejmujące odium złych, nijakich uczelni ze szkół wyższych Szczecina, radio metropolitalne integrujące obszar metropolitalny Szczecina, radio społeczne, publicystyczne z dobrą muzyką. Miejsce na radio jest.

Warto wspomnieć o koncertach, które realizowało Radio AS w 1992 roku, w czerwcu i lipcu, już to dla promocji rozgłośni, a także dla pieniędzy. Zwykle były one realizowane na Zamku. Rzeczywiście wyjątkowe i oryginalne były koncerty symfoniczne, które zostały w Szczecinie zorganizowane na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich po raz pierwszy.

To nie żart – orkiestra symfoniczna pojawiła się na dziedzińcu zamkowym po raz p[ierwszy za sprawą Radia AS, nie chwaląc się miałem w tym swój udział, i Jerzy Kapica takoż.

Grała tam orkiestra Filharmonii Szczecińskie pd. Jan Walczyńskiego (Muzyka westernów, the Beatles) oraz …... ? Walce rodziny Straussów p.d. Jana Waraczewskiego, a może Muzyka Gershwina? oraz Tańce i Balety. Cykl koncertowy został poprzedzony próbami orkiestry na Zamku i wspólnie z I dyrygentem Filharmonii …....... ? ustaliliśmy, żę nagłośnienie jest zbędne. I tak właśnie być powinno. Scena na Zamku, wyposażona w wysokie i twarde zastawki, z podwieszonym sklepieniem, zbliżona warunkami akustycznymi i architektonicznymi do muszli koncertowej, to naturalne miejsce dla koncertów symfonicznych, a nawet kameralnych.

Uzupełnię po rozmowie z Janem Waraczewskim.

Kolejnym krokiem powinny być koncerty symfoniczne muzyki klasycznej; tak też w następnym roku zrobił Warcisław Kunc z Opery na Zamku.

Kto zajmował się promocją, reklamą, sponsorami, projektami: Wojtek Mierowski, Wojtek Rosiek, Jarosław Burdek, Małgosia Janucik, Paweł Gracz.

Czy da się zrobić radio z demobilu? Czemu nie? Choćby na samych winylach, aczkolwiek wymagałoby to dosyć żmudnych, a momentami nawet kosztownych poszukiwań. Stare amerykańskie stoły mikserskie nie dawały żadnych trzasków i startowały zdalnie wszelkie urządzenia. Widać je w filmach dokumentalnych o rozgłośniach radiowych i pierwszych studiach nagrań.

Czy są w Szczecinie ludzie gotowi podjąć takie wyzwanie na antenie? Z pewnością. Jestem pod wrażeniem czternastolatka, który przyszedł na kasting do Pomorskiej Stacji Radiowej. Jestem pod wrażeniem młodych osób wypowiadających się w telewizji czy w radio a także młodych muzyków; wybierając zespoły do Festiwalu Gramy kontaktowałem się z przeszło 1000 młodych formacji, z tych rozmów i listów wynikało wiele pozytywnego. Radio – tak, ale nie na każdych warunkach, nie kupowane w pakiecie z dziwnym właścicielem lub szefem.

Wiem, że kariera medialna Konrada Pawickiego rozpoczęła się właśnie w Radio AS z korzyścią dla szczecińskich mediów. Być może, a może z pewnością, Konrad trafiłby do innych mediów, ale ja nie poszukiwałbym w Szczecinie aktorów – wybaczcie szczerość. Przykłady Tatinka, Siwego, Dzidka, K2, Rafała, Jacka Porady, Tytusa, pani Marzeny, pani Joanny świadczą, że trzeba szukać pasjonatów.