Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Nazwa dzielnicy garncarzy w Atenach brzmiała Keramejkos - od keramos - "glina garcarska" (mieścił tam się również cmentarz).

Karol Estreicher, przypisy do "żywotów" Georgio Vasariegio

Duże czy małe, jak leży to podnieś. Nikt za ciebie tego nie zrobi. "Kandydatka w prawyborach prezydenckich w PO Małgorzata Kidawa-Błońska na konferencji prasowej w Poznaniu była pytana, czy brak dymisji prezesa NIK Mariana Banasia jest lekceważeniem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego." Jakie to ma znaczenie, lekceważy czy nie? Tak na poważnie liczę, że wytrzyma, przynajmniej do pierwszego procesu, w którym będzie mógł się bronić. Ciekawe, dlaczego jest taki niewygodny?

"Wykrycie szpiega NRD wśród pracowników urzędu kanclerskiego na tyle osłabiło pozycję kanclerza Willy Brandt, że ten podał się do dymisji 7 maja 1974 roku (szpiegiem tym był Günter Guillaume – sekretarz Brandta)." Pytanie - o którego "kanclerza" chodzi w naszym przypadku? Kim był Willy Brandt? "Willy Brandt, właśc. Karl Herbert Frahm (ur. 18 grudnia 1913 w Lubece, zm. 8 października 1992 w Unkel) – niemiecki polityk, działacz socjaldemokratyczny, członek SPD i jej przewodniczący w latach 1964–1987, kanclerz RFN w latach 1969–1974, laureat pokojowej Nagrody Nobla w 1971, Człowiek Roku 1970 według magazynu „Time”. Wikipedia.
Niepewny szef NIK to równie poważne zagrożenie jak szpieg w gabinecie. Zbyt pewny szef NIK to też bardzo poważne zagrożenie. Co zadecydowało o zmianie frontu - "pewność" czy "niepewność" szefa NIK? Prosimy o festiwal telewizyjny z udziałem pana Lekceważącego czyli poklepywania, uściski, wręczanie nominacji i sztandarów, całusy, przytulanki, uśmiechy. Jeżeli premier nie wie z kim tańczy, niech wraca do banku, bo narobi jeszcze większego bałaganu.
Do boju został posłany Adam Lipiński, najpoważniej wyglądający, i najlepiej "sprzedający się" medialnie polityk PIS. To już ostateczność, jak widać. Ławka dublerów się skończyła. Adam Lipiński nie sprzedaje się przy byle jakiej okazji. Nie wiadomo jednak po co wystawił się na strzał, bo przecież PIS-owi nic nie zaszkodzi. Okazuje się, że sam sobie szkodzi (PIS) najbardziej.
Przecież opinia publiczna jak panny sznurem za mundurem. Ale panny jak to panny - jedne głupie, inne mądre lubo też roztropne i inne nierozsądne. Mundur czyni żołnierza z każdego rekruta. 

Co było pierwsze, na tej drodze do porażki, chciwość, okazja, ambicja, jakiś kompleks, rozkapryszona żona? Co się zmieniło w ocenie potencjału i umiejętności pana prezesa NIK od czasu kiedy wskoczył do karuzeli ze stanowiskami? Jak zaplanował swoją karierę i kto go promował; dlaczego nie należał do partii? O to pytajcie, a nie o to czy zlekceważył? A co panią obchodzi zlekceważony Kaczyński? To są sprawy między kolegami, co nam do tego.
Zlekceważenie miało miejsce znacznie wcześniej, kiedy lekceważący pierwszy raz się sprzeniewierzył dawnym ideałom. Musiał zlekceważyć zarówno promotora jak i siebie. Uległ mamonie, zaprzęgając zdolności i znajomości "z partyzantki" do rodzinnego biznesu. A przecież źle nie miał. Musiał być jakiś Bonaparte co podpowiedział, jak zwyciężać mamy.
Czemu nie sąd, a dymisja? Po co prosić, wystarczy skazać.
Afera Banasia to koniec świata szwoleżerów XX wieku. Epoka szwoleżerów, to nie był czas stracony, nie rozdziobią nas ani wrony ani kruki. Czy jednak wobec ostatnich wydarzeń da się utrzymać legendę Solidarności, tak jak pozostaje w naszej pamięci AK i Powstanie Warszawskie. Etos tej solidarności narodowej z lat 80- 81, ułomnej i niepełnej, nawet naskórkowej, ale jednak, czy ten etos utrzyma swoją wartość? Kariery i elity AD 2019 wskazują, że odrodzenie będzie trudne, choć mogłoby wiele zmienić.
Zaczęło się w 1989 roku; wystarczyło odpowiednio dużo i często krzyczeć, potępiać, odcinać się od PRL-u, którym wszyscy krzyczący w różnym stopniu byli przecież zainfekowani, przecież nie chodzi wyłącznie o legitymacje partyjne. O tym często przypominał mi Henryk. Ludzie brali te wypowiedzi za dobrą monetę ale to był najczęściej diabelski inkluz, sycząca pryncypialność w zetknięciu z rzeczywistością.
Wtedy po raz pierwszy okazano Polakom lekceważenie. To wtedy nastąpił podział, pierwszy rozbiór, bez carów i cesarzy, podobnie jak 200 lat wcześniej nie byli specjalnie potrzebni. Czy w 1989 zwyciężyli rzeczywiście odważni, przyzwoici, doświadczeni przez los, spałowani, bezimienni; historia lubi się powtarzać.

Marszałek kupował tytoń w trafice. I w sprzedawcy rozpoznał starego legionistę, towarzysza broni. Spytał go co robi w tak "podłym" miejscu? Stary legionista odpowiedział mu: Ziuk, Polska jest jak krowa, jedni zajęli miejsce przy cycu, a drudzy trafili pod ogon.
Do czego doszliśmy; kilka słów Zandberga, kilka słów Grodzkiego przechodzą do historii jako ważne. Zdziwienie i zaskoczenie po 30 latach, że istnieje słowo, że jeszcze Polska nie zginęła.
To kolejny, ważny fakt polityczny a jednocześnie cezura. A może to jest zaledwie wstęp do czegoś większego, zasadniczego - lepszego lub gorszego.
Dlaczego Strzemiński nie chciał malować szyldów i nie chciał jeść? Samozatracenie, ukarał się, bo zderzył się z niezwykłym, niesprawiedliwym oszustwem; oszukał się i został oszukany.
Duże czy małe, jak leży to podnieś. Nikt za ciebie tego nie zrobi.
Na tak wysokie stanowisko w państwie Lekceważący sam się nie wywindował. Szaleństwa i zgorszenia księdza od św. Brygidy, niespodziewane dla maluczkich, nie byłyby możliwe w pojedynkę. Ktoś go chronił. Chciwość doprowadza normalnych ludzi do tolerowania sutenerstwa. Tolerowane są loty po wyprasowaną koszulę. A co z galicyjskimi burdelami i śmiercią Cygana? Są jakieś tasiemki? To zaczadzenie władzą.

Kogo pan wychował, panie Jarosławie? Czy ta "złota szlachecka wolność" XXI wieku była warunkiem wiernej służby?

Wojciech Hawryszuk 1 grudnia 2019