Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

[…] powierzchnia gładka po odpływie, ograniczona pasem wyschniętej, łamliwej trawy z bagien, błota przechodzące daleko w zielonożółte, słone mokradła. Bliżej środka wilgotne, ożywione szmerem i truchtem czarnozielonych krabów skrzypków, chodzących bokiem, wyglądających ja diabelskie krzyżówki pająka, homara i świerszcza, każdy z jednym tylko gigantycznym, bladozielonym, chwytnym ramieniem. Gdy się zbliżaliśmy, te przy brzegu pospieszyły ku górze, by skryć się w norach wygrzebanych w czarnej, mulistej ziemi i pomiędzy korzeniami traw, kraby z rozmiękłego, czarnego środka zagrzebywały się w błocie, zakryły błotnymi wieczkami, tak że po chwili wystawały tylko kleszcze, a w setkach otworów wśród korzeni traw i zbitek muszki migały odnóża i oczy, niczym skorupiakowe żarówki wśród suchych kęp.

 

Plaża nieopodal Rock Harbour. Sylwia Plath „Dzienniki 1950 – 1962”, 21 sierpnia 1957 rok

Wilhelm Anzelma, a Anzelm Wilhelma 
Któż ich nie zna
Strażnicy to pieczęci, zawsze pełni dobrych chęci.
Kaganiec oświaty dzierżą krzepko w pięści
Myśl nieubłagana pędzi
Mam nadzieję, że tak nie jest
Chamstwo pogania hołotą
I chłoszcze drewnianą cnotą

Bóbr i serwal tym razem
Wilhelm miał problem z bobrem
Anzelm zaś podobnie, ale z serwalem
Przy czym z bobrem - wcale

Derkacz zaćwierkał

Gorący derwisz, podobny do Osterwy
Wilhelm coś by jednak przegryzł

Tętnica nie wchodziła w grę, bo Wilhelm nie był lwem

Sowizdrzał znowu ryczał
Padł strzał, dlatego ryczał.
Inaczej Sowizdrzał
Spokój by zachował

Wilhelma emiriokrytycyzm zaprzątał
Anzelm zaś sprzątał
i przy
kolacji się krzątał